wiem, że rzadko wyznaczony termin porodu jest nim naprawdę, ale przyjmuję, że to własnie dzisiaj miała się urodzić dziewczyna, która ma już ponad 6 tygodni.
Kasia jest już dumną i coraz bardziej ciekawską obywatelką. 10 dni temu ważyła 2800, czyli teraz na pewno ma ponad 3 kg. ma pesel i adres zameldowania, a także misia, psa, żyrafę, pluszowe klocki, pokaźny zestaw grzechotek oraz suknię balową z Reserved (opadła mi szczęka, jak rozpakowałam prezent, ja nie mam takiej kiecki).
lubi jeść, spać, kołysanki Turnaua i Umer, zerkać na komputer, kiedy mama zmienia pieluchę oraz kąpiel.
nie lubi smoczka, lekarstw i leżeć tak, jak ją mama ułoży, zawsze musi się ułożyć po swojemu, a także być wyciąganą z wanienki.
posyła już mamie pierwsze uśmiechy, podnosi i przewraca głowę, odpycha się nogami, jak tylko znajdzie pod nimi jakieś oparcie, leżąc w bujaczku usiłuje złapać i zjeść żółtego lisa, głośno upomina się o to, co jej się należy, czyli o jedzenie i wydaje z siebie najsłodsze westchnienia po kichnięciu, jakie kiedykolwiek słyszałam.
jest moją ukochaną córcią i oczywiście, nie ma piękniejszej, mądrzejszej i wspanialszej dziewczyny na świecie :)
